baner - Ośrodek Kultury, Sztuki i Biblioteki Publicznej Gminy Pruszcz Gdański

Ośrodek Kultury, Sztuki i Biblioteki Publicznej Gminy Pruszcz Gdański

Ceramicy amatorzy z OKSiBP u progu jesieni mieli okazję uczestniczyć w plenerowym wypale swoich prac japońską metodą raku w specjalnie skonstruowanym przenośnym piecu. Okoliczni sąsiedzi musieli być zdumieni widokiem kłębów dymu i jęzorów ognia unoszących się co jakiś ze starych, metalowych pojemników za budynkiem ośrodka.

Podobne wydarzenie instruktor Mateusz Michalczyk, prowadzący pracownię ceramiki w OKSiBP, zorganizował dla swych podopiecznych w ubiegłym roku. Tym razem jednak uczestników i samych prac do wypału było dużo więcej, więc niezwykła artystyczna przygoda trwała aż dwa dni. Specjalny piec przywiozła do Cieplewa doświadczona artystka rzeźbiarka Alicja Buławka-Fankidejska, na co dzień asystentka na Wydziale Rzeźby ASP w Gdańsku.

Raku to dawna, XVI-wieczna metoda wypalania ceramiki w żywym ogniu, w specjalnych piecach lub jamach. Jeszcze gorące prace wprost z pieca przekłada się do pojemników np. z trocinami, w których następuje tzw. redukcja. Trociny - samozapalające się od rozgrzanych do czerwoności prac - barwią wyroby ceramiczne dymem, przenikającym przez porowatą powierzchnię w głąb gliny. Technika fascynuje spektakularnością samego procesu oraz szlachetnością i w dużej mierze nieprzewidywalnością efektów.

Prace do wypału amatorzy z dwóch grup warsztatowych (początkujących i zaawansowanych) wykonali w czasie letniego pleneru artystycznego. Powstały wówczas rozmaite naczynia użytkowe: misy, wazony, patery, ale też obiekty dekoracyjne przeznaczone specjalnie do raku. Część prac autorzy pozostawili w tzw. biskwicie (wypał prac z wyschniętej i nieoszkliwionej gliny) i zaczernili dymem z trocin w wyniku tzw. redukcji po kolejnym wypale. Niektóre, gładko wypolerowane prace ozdobiono metodą nagiego raku polegającą na poszkliwieniu biskwitu uprzednio pokrytego separatorem. Po wypale, w wyniku redukcji w trocinach i szoku temperaturowego szkliwo kurczy się i pęka.Zdejmuje się je do czysta i uzyskuje niepowtarzalny, czarny lub ciemnoszary, siatkowy wzór. Jest on efektem przenikania dymu z palonych trocin przez tzw. kraklę czyli właśnie miejsca spękania szkliwa. Inne prace niepoddane redukcji ozdobiono końskim włosiem lub piórami topionymi bezpośrednio na jeszcze silnie rozgrzanej glinie, tuż po wyjęciu jej z pieca. 

- Efekty pleneru zaskoczyły niejednego uczestnika. Powstało wiele pięknych, intrygujących bardzo różnorodnych prac, które będzie można zobaczyć podczas jednej z kolejnych wystaw w galerii Kaloryfer – zapowiada Mateusz Michalczyk.